Sernik – delikatny i pyszny!

Sernik to prawdziwy klasyk wśród ciast. Można go przygotować na wiele różnych sposobów: na kruchym cieście, z owocami, z czekoladą – jak komu pasuje.

Chociaż zajmuję się głównie pieczeniem i ozdabianiem tortów, to jednak raz na jakiś czas lubię upiec coś zupełnie innego.

Sernik z tego przepisu jest moim ulubionym. Bez dodatkowego ciasta na spodzie, słodki, puszysty i rozpływający się w ustach – rozkosz dla podniebienia! Do tego jest bardzo prosty w wykonaniu. Nie sposób go zepsuć. 🙂

 

Do wykonania tego słodkiego cuda będziesz potrzebować:

1 kg sera – ja najczęściej używam sera w wiaderku do kupienia np. w Lidlu

0,5 kg cukru pudru – nie przesiewam go dodatkowo

10 jajek – wychodzi równie pyszny zarówno z wiejskich jak i tych kupionych w markecie

1 kostka margaryny (250g) – używam najzwyklejszej i najtańszej z w/w marketu 😉

4 małe waniliowe budynie w proszku

2 buteleczki aromatu waniliowego

2 małe torebki cukru waniliowego

Sernik z tego przepisu jest na standardową prostokątną blachę o wymiarach 21cm x 32cm (mierząc podstawę blachy).

Jeśli masz już cały zestaw produktów, to możesz zabrać się do pieczenia. Pamiętaj tylko, że wszystkie składniki powinny mieć taką samą temperaturę. Jeśli więc ser i jajka przechowywałeś/łaś w lodówce, to zanim zaczniesz pracę wyciągnij je i odczekaj, aż trochę się ogrzeją i osiągną temperaturę zbliżoną do tej, którą masz w kuchni.

Wykonanie:

Blachę wykładamy papierem do pieczenia powyżej krawędzi formy. Włączamy piekarnik i ustawiamy na 140 stopni C z termoobiegiem.

Do małego rondelka wrzucamy kostkę margaryny i rozpuszczamy ją na małym ogniu. Rozpuszczoną odstawiamy do ostygnięcia.

Oddzielamy białka od żółtek. Białka wlewamy do wysokiej miski. Jeśli masz stojący robot kuchenny, który odwali za Ciebie monotonną pracę ubijania białek, to w tym momencie możesz już go włączyć i zabrać się za żółtka. Jeśli jednak masz tylko ręczny mikser, to miej go pod ręką, ale białka jeszcze na moment odstaw na bok. Zaraz do nich wrócisz.

Same żółtka wlewamy do bardzo dużej miski, wsypujemy cukier puder i cukier waniliowy i ucieramy spiralnymi widełkami. Powinnam napisać, że do białości, ale zawsze wkurzało mnie to określenie, bo jakoś nigdy żółtka nie przybrały mi całkiem białego koloru. Stały się może trochę bledsze, ale żeby całkiem białe, to niestety nie. No więc ucieramy sobie przez ok 4 minuty i po tym czasie powoli wlewamy ostudzoną już płynną margarynę i nadal mieszamy tymi spiralkami. Oczywiście przy użyciu robota kuchennego 🙂 Dodajemy ser prosto z wiaderka, wlewamy aromat waniliowy (2 buteleczki) i znów mieszamy.

Ze składników został nam tylko budyń, a dokładnie 4 torebki budyniu w proszku. Wyłączamy mikser i wsypujemy proszek budyniowy do masy serowej. Całość mieszamy dużą łyżką. Naprawdę bez znaczenia czy drewnianą czy metalową. Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że przy użyciu drewnianej ciasto wychodzi smaczniejsze… No cóż. Sprawdziłam to. Ściema jakich wiele 🙂

Przy mieszaniu możesz mieć wrażenie, że proszek budyniowy zbija się w grudki. Spróbuj je rozetrzeć o ścianki miski, ale specjalnie nie zawracaj sobie nimi głowy.

No i teraz bierzemy się za ubijanie białek. Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem stojącego robota, który przez cały czas przygotowywania masy serowej ubijał białka, to teraz wystarczy już tylko dodać je do masy serowej i delikatnie wymieszać. Jeśli jednak nie masz tego szczęścia, to zamontuj odpowiednie widełki i bierz się za ubijanie sztywnej piany z białek. Dla uzyskania lepszego efektu możesz dosypać do białek szczyptę soli. Jak już uzyskasz odpowiednią sztywną konsystencję, to dodaj białka do masy serowej i wymieszaj.

Powstałą masę przelewamy do przygotowanej blachy i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Wybierz jednak półkę poniżej środka. Dzięki temu spód sernika pięknie się dopiecze, a góra nie przypali.

Sernik pieczemy 2 godziny. Długo? Tak, to prawda. Zwróć jednak uwagę na to, że pieczemy w dość niskiej temperaturze. Jeśli jednak wg. Ciebie nadal jest to za długo, to oczywiście możesz skrócić ten czas. Każdy piec grzeje inaczej. Sernik jest już gotowy, gdy góra przybierze piękny złocisty kolor. Jeśli będzie bardziej brązowy niż złocisty, to jeszcze lepiej. Smak się przez to nie pogorszy. 🙂

Po upieczeniu sernik zostawiamy w piekarniku do ostygnięcia. Nie powinien opaść. A jeśli już, to tylko troszkę.

Dopiero jak już będzie zimny da się go w całości wyciągnąć z blachy. Jak? Nie odwracamy do góry spodem, bo się całkiem połamie. Jest zbyt delikatny na takie zabiegi. Po to wykładaliśmy papierem powyżej krawędzi blachy, by teraz do czegoś nam się przydał. Łapiąc za wystający papier (najlepiej w dwie osoby) szybko i sprawnie wyciągamy sernik na deskę.

To wszystko 🙂 Teraz wystarczy już tylko kroić i delektować się każdym kęsem tego serowego cuda. Smacznego!

 

 

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Możesz polubić go na fejsie 🙂
0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *