Wakacyjna trauma, czyli jak wystraszyłam garnkiem swoje dziecko

Piękny słoneczny dzień. Zrobiłam sobie kawę i zabrałam do przygotowywania masy potrzebnej do obłożenia tortu. Sporo jej potrzebowałam, bo i tort miał być spory. Zawsze używam w tym celu dużej metalowej miski, ale tym razem postanowiłam użyć dużego garnka. Pomysł wydał mi się iście doskonały, bo dzięki jego wysokim ściankom masa nie pryskała mi na wszystkie strony.

Nagle wpada do kuchni moja córka. Staje jak wryta, patrzy na mnie i jak w zwolnionym tempie widzę, że jej uśmiechnięte usta wyginają się w podkówkę, a oczy otwierają się szerzej, jakby z przerażenia. Już miałam się odwracać i rozglądać na boki,czy aby jakiegoś ducha stojącego mi za plecami nie zobaczyła, lub w najlepszym przypadku ogromnego włochatego pająka, gdy nagle ona mówi łamiącym się głosem: Mamusiu, robisz zupę na obiad? Ale co ja takiego złego zrobiłam? Przecież byłam grzeczna! 

Zatkało mnie. Ona tak szybko jak wpadła do kuchni, równie szybko z niej wypadła. Nie zdążyłam nawet zareagować na ten jej wyrzut i wytłumaczyć, że to nie to, co myśli. Jeszcze dobrą chwile stałam z robotem w ręce i zastanawiałam się o co chodzi. Wiem, że moje dziecko nie przepada za zupami, ale żeby aż tak? No przecież te moje zupy nie są takie znowu najgorsze… Powiedziałabym, że nawet smaczne.

Hmm albo muszę podszkolić się w gotowaniu zup, albo wrócić do przygotowywania masy w misce. 😉

 

Spodobał Ci się artykuł? Możesz polubić go na fejsie 🙂
0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *